niedziela, 6 kwietnia 2014

Ostatni dzwonek!

I tym oto sposobem rozpoczęliśmy ostatni tydzień przygotowań przed naszym wielkim biegiem. Już się nie mogę doczekać tego dnia. Powoli nasze przygotowania dobiegają końca. Przed nami jeszcze tylko trzy dni intensywnych treningów, a później już tylko luźne przebieżki przed niedzielnym Runmageddonem.
Po wczorajszym błogim lenistwie przyszedł czas na ostry trening. Rozpoczęliśmy kilometrową przebieżką, a następnie po dotarciu na miejsce rozpoczęliśmy rozgrzewkę, która wyglądała następująco: 30 pajacyków, rest, 10 burpees, rest x4. Dla przypomnienia postanowiliśmy zacząć trening od kilkukrotnego wspinania się po linie. Muszę się pochwalić, że wychodzi mi to świetnie i mam nadzieję, że tak zostanie chociaż przez tydzień ;D


środa, 2 kwietnia 2014

Back & ABS.

Tutaj mogłaby być obszerna notka, ale po co… Skupimy się na tym, co w blogach o fitnessie powinno być najważniejsze, a nie na różowych bucikach, pseudo treningach różnej maści celebrytek, albo na tym, co zeżarłem czy nie zeżarłem dzisiejszego dnia ;D Gdyby jednak kogoś interesowało, co zeżarłem po treningu, to piszę: 2 pączki, 2 pierniki i kilka delicji. Mało mi dupy nie rozerwało.
 
Ale wracając do tego, co najważniejsze, to w dzisiejszym treningu skoncentrowaliśmy się głównie na plecach i mięśniach brzucha. Standardowo na początku była rozgrzewka: 20 sek. pajacyki, 10 sek. przerwy, 20 sek. burpees. Cykl powtórzyliśmy 4 razy. Później było trochę rozciągania i przeszliśmy do właściwego treningu. 

niedziela, 30 marca 2014

Oponki...

"Jaki cudny czas, by zaczynać” ostry trening przed Runmageddonem. Pogoda nas rozpieszcza, byle by nie spłatała figla w połowie kwietnia, kiedy odbędzie się bieg. Przy słoneczku przyjemnie się trenuje, ale jeśli będziemy musieli startować w deszczu i zimnie, chyba trochę się rozczarujemy. Przechodząc do konkretów, znowu udało nam się urozmaicić trening i przygotować się na inne wyzwania. Tym razem też nam ktoś pomógł, była to ludzka bezmyślność. O co chodzi? W lesie, gdzie trenujemy, znaleźliśmy opony, których ktoś się pozbył i „zutylizował” je na łonie natury. Dlatego od dwóch dni prowadzimy trening z ich użyciem. Wczoraj postanowiliśmy biegać z oponą przywiązaną na linie. 

piątek, 28 marca 2014

„Pane soldate, ne zabijajte mne”!

Dziś postanowiliśmy wrócić do treningu na Pustyni Błędowskiej. Przyjechaliśmy na miejsce i od razu zaczęliśmy robić rozgrzewkę. Nagle, bum, prach, ciach i wybuchy! Desant z powietrza na spadochronach, czerwone berety się na nas rzuciły. Justyna w płacz, że to Ruskie zaatakowały Polskę, że już po nas i krzyczy do nich: „Pane soldate, ne zabijajte mne, ja mam dziecko, weźcie jego”! Tak mógłby wyglądać nasz dzisiejszy trening, gdyby mgła nie pokrzyżowała żołnierzom skoków ;)
A tak bez jaj, to dziś chcieliśmy przećwiczyć, to co ostatnio nam nie wyszło, czyli przejście po linie z zaczepionymi rękami i nogami. W trakcie treningu zauważyliśmy, że ktoś nam się bacznie przygląda (obcy wywiad). Podszedł do nas pan, który spytał czy nie potrzebujemy pomocy. Okazało się, że jest on emerytowanym komandosem. Użyczył nam własnej liny, która okazała się lepsza niż nasza. Poza tym udzielił nam kilku praktycznych rad, ponieważ sam kiedyś brał udział w biegach podobnych do Runmageddonu.


środa, 26 marca 2014

Czas na konkretny wycisk!

Zaczynając relację z kolejnego dnia przygotowań do biegu, trzeba nadmienić, że najważniejszym punktem było wstanie rano, co zwykle rzadko mi się zdarza. Raczej nie lubię się ruszać zbyt wcześnie z łóżka, jeśli nie muszę zrobić niczego pilnego. A tu proszę, taka zmiana dość korzystna. Pewnie to przez te systematyczne treningi i świadomość, że jeśli nie będę się do nich przykładał to start w Runmageddonie może zakończyć się fiaskiem. Dlatego ćwiczymy, ćwiczymy! Pogoda dziś była wprost idealna na trening, więc zrobiliśmy sobie z Justyną konkretny wycisk.
Rozpoczęliśmy standardowo od biegu do „naszej ulubionej” starej fabryki, w której straszy ;) Na miejscu przeprowadziliśmy rozgrzewkę, którą zaprezentowano nam na opisywanym niedawno evencie Reeboka - trening tabata - 20sek. bieg w miejscu, 10sek. rest, 20 sek. pajacyki, 10 sek. rest x4 :) W sumie 8 serii.
Po tej lekkiej rozgrzeweczce przeszliśmy do zasadniczej części, która już nie była tak miła i przyjemna, bo to przecież ma być ciężki trening. Zrobiliśmy trzy cykle zestawu ćwiczeń, który wyglądał następująco: 


Trening nieźle nas zmęczył. Jeszcze przez kilka godzin czułem, że boli mnie każdy mięsień. Na zakończenie dodam, że Justyna jest strasznym tchórzem. Kilka razy w ciągu treningu chciała uciec, bo wydawało jej się, że ktoś/ coś się czai w pobliżu. Już wspominałem, że sceneria otoczenia fabryki wygląda jak z horroru, więc może jej obawy są uzasadnione. W każdym razie, jeśli przez dłuższy czas nie będę nic pisał, to znaczy, że coś mnie zjadło podczas treningu.     


CDN... chyba ;)

wtorek, 25 marca 2014

Koniec opierdalania ;)

Wreszcie po kilku dniach wracam do Was z relacją z moich przygotowań do Runmageddonu. Miałem małą przerwę, ponieważ mój motywator się zepsuł, a ćwiczenia samemu nie są aż tak ciekawe, żeby je opisywać, bo w końcu bez motywatora to nie to samo. A tak na poważnie, Justyna się rozchorowała i z tego względu troszkę zwolniłem tempo.
W swoim treningu przez te kilka dni skupiłem się na ćwiczeniach na brzuch, pompkach i podciąganiu na drążku. Dziś powróciliśmy do naszego stałego trybu. Zaczęliśmy od biegania, żeby wreszcie się trochę zmęczyć i jakoś nadrobić te dni odpoczynku. Później zaczęliśmy dopracowywać naszą technikę wspinania się po linie. I wreszcie widać efekty tej ciężkiej pracy. Chyba pierwszy raz udało nam się to bez większych przeszkód.

środa, 19 marca 2014

Reebok Crossfit ELEKTROMOC & Sznurowadło

Wczoraj spałem pod mostem. Dziś jestem na największym statku świata i pije szampana z jaśnie państwem. Życie to dar. Nie chce go zmarnować. Nigdy nie wiesz, jaka jutro przyjdzie karta, trzeba brać życie takim, jakie jest i sprawić by liczył się każdy dzień”. Przypomniałem sobie ten cytat z Titanica, kiedy ćwiczyłem dziś we wspomnianej ostatnio rozwalającej się fabryce. 
Wczoraj miałem okazję uczestniczyć w treningu w warszawskim klubie Crossfit ELEKTROMOC przy ulicy Żeromskiego, na którym firma Reebok zaprezentowała swoją najnowszą kolekcję ubrań (relacja z eventu na fitlifestyle.pl), a dziś znowu w tej ruinie, gdzie najprawdopodobniej straszy. Możecie się ze mnie śmiać, ale przez cały trening miałem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, być może to przez tą scenerię niczym z horroru.